|
recenzje
Kult "Poligono Industrial"
Zespół Kult walczy z własnym kultem? Absolutnie tak. Nie owijając w bawełnę, mamy do czynienia ze zjawiskiem samobiczowania przez Kazika i spółkę. Bo chyba nikt nie wątpi, że zupełnie jak w piosence z najnowszego albumu "Poligono Industrial": "Lepszych dni nie będzie już".
Żeby pokazać co dzieje się obecnie w zespole, wystarczy posłuchać rozgłośni radiowych, które nawet w momencie promocji nowych krążków grupy, woli puszczać ich klasyki. I wcale nie chodzi tu o sentyment. Nie ulega przemianom multiinstrumentalny charakter grupy, któremu mimo nużącej już powoli schematyczności, nie można wiele zarzucić. To co razi jednak to fakt, że wszystko jest tu jakby przedobrzone, na siłę upiększane, by ukryć największą wadę krążka, której wybaczyć się temu zespołowi nie da, bo stanowi jego trzon. Chodzi mianowicie o teksty Kazika Staszewskiego. Jedni nazwą to zmęczeniem materiału, jakie musiało nastąpić po niezliczonych projektach tej wszechstronnej persony, inni stwierdzą, że... no właśnie, gdzie upatrywać przyczyn tego, że wszystko się zepsuło? Problem polega na tym, że Kazik powiedział już chyba na scenie wszystko co miał najważniejszego do zakomunikowania. Teraz mamy do czynienia tylko z popłuczynami, słabo trawionymi i mało smacznymi resztkami po wspaniałej uczcie. I choć śpiewając o uczuciach wypada lepiej niż o polityce, to jednak nadal do formy sprzed lat dwudziestu, brakuje mu bardzo wiele. O ile na starych wydawnictwach mieliśmy przynajmniej parę klasycznych przebojów, tutaj trudno szukać i wymieniać jakikolwiek, bo przecież to wszystko już było, tylko że w o wiele lepszej wersji. Kończąc tą krótką i treściwą analizę albumu i przechodząc do podsumowania, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wydanie płyty jest tylko pretekstem do kolejnej trasy koncertowej, która jak zwykle w przypadku tego zespołu, przyniesie mu spore profity.
Oddzielną zresztą sprawą jest fakt, że o ile pomysły na Kult już się wyczerpały, o tyle swoimi występami ciągle przyciągają, całkiem słusznie zresztą, rzesze fanów. Czy Kazik i reszta zespołu będą próbowali coś jeszcze wydusić ze swojego najsłynniejszego projektu, dowiemy się zapewne wkrótce. Ja chyba już wolałbym przejść do smutnego, ale mniej bezczelnego okresu wydawania różnego rodzaju podsumowań działalności, co chyba wszystkim nam wyszłoby na zdrowie.
Marcin Kubicki
www.muzyczna.pl, 09.12.2005
|