STANISŁAW STASZEWSKI
Stanisław Staszewski urodził się w roku 1925.
Pochodził z rodziny szlacheckiej (której majątek był jednak mocno
nadwątlony). Ojciec był dyrektorem gimnazjum.
Wojenne losy Stanisława były podobne do losów
innych ludzi z jego pokolenia, pokolenia Kolumbów. Brał udział w Powstaniu
Warszawskim, na Pradze, gdzie walka zakończyła się po kilku dniach (a
praktycznie już drugiego sierpnia). Ponieważ było to na długo przed
podpisaniem aktu kapitulacji gwarantującego powstańcom status żołnierzy,
Staszewskiemu groziło natychmiastowe wykonanie wyroku śmierci. Aby się
przed tym uchronić, wraz z grupą kolegów zgłosił się jako ochotnik do
Wehrmachtu, skąd, oczywiście, zdezerterował. Złapany trafił do obozu
jenieckiego w Mauthausen.
W marcu 1945 roku ciężko zachorował i w stanie
beznadziejnym został po prostu wyrzucony na górę ludzkich zwłok,
przeznaczonych do spalenia, gdzie przeleżał całą noc.
Uratował go przypadek - nadeszła paczka od ciotki z
Pabianic, a ponieważ jej odebranie było niemożliwe w wypadku śmierci
adresata, obozowy kapo (Zbigniew Dębiński) odszukał Staszewskiego. Kiedy
zorientował się, że ten jeszcze żyje, przeniósł go do baraku i otoczył
opieką.
Po zakończeniu wojny Stanisław Staszewski rozpoczął
studia na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej. Zetknął się tam
z wieloma ludźmi, którym, tak jak jemu, wojna uniemożliwiła rozpoczęcie
studiów w normalnym terminie. Wśród ludzi tych panowała atmosfera
antykomunistyczna, Stanisław zaś - przeciwnie - podążał właśnie w stronę
lewicy. Pisał wówczas: "Poglądy moje stają się bardzo lewicowe. Coraz
magnetyczniej działa na mnie ryk zbuntowanych tłumów, uciśnionych mas
pracujących - i władcza, potężna twarz Lenina."
Zdania na temat rzeczywistej wiary Staszewskiego w
nowy ład są jednak bardzo podzielone. Niektórzy uważają, że był on
prawdziwym komunistą, ufnym w sprawiedliwość tego systemu, inni kwitują to
stwierdzeniem, że komunistą wprawdzie był - ale "nie bardzo". Jan B.
Tereszczenko, przyjaciel Staszka, uważa wręcz, iż Staszewski widział swoją
rolę w partii jako "swoisty, cyniczny wallenrodyzm'.
Z pewnością niemałą rolę w podjęciu decyzji o
zapisaniu się do partii odegrała odczuwana wówczas przez wszystkich młodych
konieczność zaagnażowania się w jakąkolwiek działalność. Zresztą - sam
przytoczony przed chwilą cytat świadczy chyba najlepiej o spostrzegawczości
Staszewskiego i umiejętności postrzegania komunizmu także jako masowej
religii dla ubogich duchem.
W roku 1951 Stanisław Staszewski poznał swoją
przyszłą żonę, Krystynę. Wspomina ona, że zauroczył ją swoją odmiennością i
swoim śpiewem.
W tym czasie powstał też klub "Piwnica", przy placu
Grzybowskim. Klub ten stał się miejscem spotkań młodych warszawiaków.
Stanisław Staszewski stał się szybko duchowym liderem wszystkich
przychodzących do "Piwnicy". Jak wspominają: "Był wspaniałym opowiadaczem,
rozmówcą, zabawiaczem, duszą towarzystwa, wodzirejem, uwodzicielem (tyle,
że nieskutecznym)... I przede wszystkim - bardem."
W 1961 roku Staszewski wyjechał do Płocka, gdzie
otrzymał posadę architekta miejskiego. Tam również szybko znalazł się w
centrum życia towarzyskiego, bale przez niego urządzane przechodziły do
legendy. Stanisław obracał się wtedy w kręgach młodzieży skupionej wokół
klubu "Marabut". Powstały wówczas takie utwory, jak "Celina" i "Baranek".
W tym czasie twórczością barda zaczęła się
interesować milicja, jego teksty były bacznie analizowane, jako podejrzane
ideologicznie.
Wkrótce rozpoczęły się konflikty z władzami
partyjnymi, zakończone powrotem Staszewskiego do Warszawy. Został usunięty
z partii, co oznaczało w tamtych czasach utratę możliwości znalezienia
pracy w zawodzie architekta.
Wszyscy jego ówcześni znajomi podkreślają niezwykłe
znaczenie kobiet w życiu Stanisława. Wszystko, co robił, robił dla kobiet;
aby móc egzystować, musiał kochać, wielbić, uwodzić. Wiele jego tekstów ma
bardzo silne koneksje z autentycznymi wydarzeniami (bohaterka "Baranka" na
przykład istniała w rzeczywistości).
W roku 1967 Stanisław Staszewski wyemigrował do
Francji, do Paryża. Wśród emigracji polskiej już wówczas miał opinię
niezwykłego człowieka, bon vivanta i artysty.
We Francji Staszewski prowadził życie typowe dla
artystów z bohemy. Był na "nieustannych wakacjach", żył z dnia na dzień.
Jak wspomina jeden z jego przyjaciół: "Sytuacja była paryska - to znaczy -
Paryż był piękny, a życie trudne". Stanisław był zapraszany na niezliczoną
ilość przyjęć, bywał także często w knajpie Le Reveillac, gdzie spotykali
się emigranci polscy i rosyjscy.
W Paryżu powstały między innymi takie utwory, jak
"Bal kreślarzy" czy "Marianna".
Od roku 1968 do 1970 Staszek Staszewski pracował w
Boulogne-sur-Mer, po czym ponownie przeniósł się do Paryża, o którym pisał
zresztą - "To miasto dla turystów i mieszkańców Avenue Foch. I tylko.
Reszta mierzwa, asefetyda do kropienia pitfurek na przykurzonych salonach
Europy".
Staszewski zdawał sobie sprawę ze złego stanu
swojego zdrowia. Już wcześniej dowiedział się, że ma chore serce; na
stoliku obok telefonu w jego mieszkaniu stała kartka z przeliterowanym
adresem, aby można było wezwać pogotowie. Mimo tego - żył nadal pełnią
życia, nie oszczędzając się ani przez chwilę.
Na dzień przed śmiercią napisał utwór "A gdy będę
umierał" - przejmujące świadectwo świadomości swojego końca.
źródło: Stanisław Staszewski - strona Piotrka Czerskiego