artykuły
"Gwiazdy na kołach - Kazik Staszewski"
Kazik Staszewski
Rozmowa z Kazikiem Staszewskim i koncert Kultu były
dla nas niesamowitym przeżyciem. Artysta potrafi zapanować ze sceny nad
półtoratysięcznym tłumem, a w sytuacjach codziennych być świetnym ojcem i
kompanem do rozmów.
Przygotowania i rozmowa
Warto wspomnieć o przygotowaniach do wywiadu z naszą
gwiazdą. Trzeba na początek zdobyć numer telefonu do menedżera i omówić
szczegóły. Potem porozmawiać z artystą i uzgodnić miejsce spotkania.
Zbliżającemu się wywiadowi towarzyszyły spore emocje związane z
opracowaniem pytań i samym przeprowadzeniem rozmowy. Po rozstawieniu świateł i
kamer lider Kultu pojawił się w drzwiach.
Kazik przywitał się z nami, a potem z dużą dawką humoru opowiadał nam o początkach swojej kariery. Nasz
bohater - zafascynowany muzyką i kulturą punk - przez kilkanaście lat
tułał się po różnych scenach świata, praktycznie nic nie zarabiając.
"A jak się zaczęło? - akurat nie potrafiłem grać na żadnym instrumencie i zostałem
wokalistą. Ktoś inny nauczył się paru chwytów i zaczął grać na gitarze. Kolejny
kumpel był na jakimś kursie gry na perkusji i tak powstał zespół" - wyjaśniał
Kazik.
Lider Kultu opowiadał także o swoich synach. "Są różni.
Starszy ma w tej chwili w głowie tylko swoją dziewczynę Karolinę, a młodszy
potrafi już tworzyć muzykę na komputerze" - opowiadał nasz bohater. Kazik
podkreślał, że jest bardzo dumny ze swoich dzieci. Przyznał jednak, że czasem
synowie traktują jego uwagi, jak chyba każdego rodzica, z przymrużeniem oka.
Kazik opowiadał także, że jego mama bardzo chciała, by został
architektem... Lider Kultu wybrał jednak inną drogę, w której się spełnił.
Prawdziwy odjazd na koncercie
Po rozmowie udaliśmy się na koncert Kultu do jednego z
wrocławskich klubów. Okazało się, że do środka prowadzą długie i strome schody.
Nie stanowiło to jednak problemu, bo mogliśmy liczyć na pomoc ochroniarzy.
Na koncert Kazika przyszła kosmiczna ilość fanów i dostanie się bliżej
sceny graniczyło niemal z cudem. Nie daliśmy jednak za wygraną i przy pomocy
ochroniarzy znaleźliśmy świetne miejsca tuż za akustykiem obsługującym artystów.
Było nam tym bardziej milo, że w pewnym momencie Kazik nas zauważył i pomachał
nam ze sceny. Zabawa przy kawałkch Kultu była naprawdę super!
Skrzynia
W-Skersi.itvp.pl, listopad 2003